Cały weekend w pracy. Ale za to weekend miałam w środę i czwartek - za mną aktywne Walentynki - deser, siłownia i mecz. :) Nadal testuję antyperspirant Adidas Adipower i jestem z niego bardzo zadowolona. Wprawdzie zapach nie do końca mój - od cytrusów wolę świeższe, zielone nuty, ale kosmetyk spełnia swoją rolę świetnie - niezależnie od intensywności treningu lub dnia w pracy czuję się świeżo.
Sobotni chłód skutecznie zniechęcił nas do wyjścia na dwór, ale w niedzielę się nie daliśmy. Po późnej (z powodu nocnych tańców) pobudce zjedliśmy śniadanie, ogarnęliśmy się i ruszyliśmy w trasę. Świeciło słońce, wiał wiatr, a Krzyś postanowił, że zdobędę przynajmniej część okolicznych kobiecych QOMów na stravie, wobec czego zarzynał mnie pod górki, przeciągał na długich prostych i nie dawał wytchnienia na zjazdach. Ale było fajnie. I ciepło, mimo że zimno. STRAVA
Rano do pracy na skróty. Po południu odpalony trenażer po ponad tygodniowej przerwie od jakichkolwiek treningów. Generalnie- 1,5 h drogi przez mękę. Lata chcę! Albo chociaż +15.
Chyba powoli dopadło mnie zmęczenie. Zaszły tydzień chorowałam, w weekend wlazłam na Śnieżkę, w tym tygodniu szukam wymówek od siłowni i trenażera. I doszłam do wniosku, że od połowy grudnia idę jak buldożer i czas dać sobie chwilę wytchnienia. Nie zasiadam przecież na kanapie z chipsami i piwem, a zajechać się jeszcze przed początkiem prawdziwego sezonu, to słaby pomysł. Wczoraj przyszedł najważniejszy skrawek różowego materiału na długo. O tym, jak ważny, piszę TU.
Tylko do pracy i z powrotem. Myślałam o trenażerze, ale zmęczenie po odpoczynkowym weekendzie skutecznie wybiło mi tę myśl z głowy. Testuję antyperspirant Adidas Adipower. Nie wiem na ile inteligentną ma w sobie technologię, całek jeszcze nie liczy (ja też nie), ale niezależnie od stopnia wysiłku czuję się z nim naprawdę ok. Na razie wypróbowany na ostrym podejściu pod Śnieżkę i sprincie do pracy, ale faza testów trwa. ;)